Reklama
A A A

PSY GOŃCZE NA GRUBĄ ZWIERZYNĘ

Przed omówieniem 5 i 6 grupy konieczny jest krótki bodaj ko­mentarz historyczny. Początki „sportu psiego" ściśle związane by­ły z łowiectwem. Na zachodzie Europy istniały, zachowane relik-towo jeszcze do dziś tradycje z okresu feudalnego, gdy łowiectwo było przywilejem królewskim, dostępnym tylko królom i ich naj­wyższym wasalom. Łowy były zabawą rycerską — czymś w ro­dzaju przysposobienia wojskowego, łączyły się z nimi różne zwy­czaje. Rozróżniano łowy na grubego zwierza i na drobnego. Zacią­ żyło to na przyjętej przez FCI1 klasyfikacji psów. Podział ten mo­że być wytłumaczony jednak chyba tylko tradycją, dziś bowiem łowy na grubego zwierza stały się zabawą bardzo nielicznej grup­ki uprzywilejowanych, a polowania „par force" przemieniły się w bardzo malownicze biegi konne; zwierzyna stała się tu symbo­licznym pretekstem do uprawiania „biegów za lisem", z pokony­waniem różnych, czasem nawet bardzo trudnych przeszkód tere­nowych. W dawnych łowach potrzebne były przede wszystkim psy gończe,, które często wzrokiem, a także tzw. górnym wiatrem roz­poznawały zwierzynę i goniły, obwieszczając ją pięknym „gra­niem"; często dobierane były specjalnie pod względem barwy gło­su. Były to ogary, doskonałe psy gończe. Do tej grupy jednak (mo­im zdaniem raczej niesłusznie) zaszeregowano obecnie również po-sokowce, tj. psy, których rola polega na wypracowaniu dokładnym przy ziemi (czy mówiąc językiem łowieckim — dolnym wiatrem) tropu zwierzyny rannej., pozostawiającej krwawy ślad (posoka ■— stąd posokowiec). Podobną rolę spełniały psy tropiciele-tropow-ce, które również raczej dolnym wiatrem wypracowywały ślad zwierzyny nawet nie krwawiącej. Co więcej — idealny tropowiec pozostawał na tropie raz podjętym, choćby go krzyżował świeży trop innej zwierzyny tego samego rodzaju. To też słuszniejszy byłby podział na grupę psów gończych i grupę psów tropiących — włącznie oczywiście z posokowcami. Obecny podział oparty jest na tradycji i zdecydowanie dowolny, bo przecież te same psy gończe mogą być wpracowane na gon zwierzyny płowej, czarnej lub na­wet drobnej (lis — zając), zależnie od potrzeb i warunków lokal­nych. Tę grupę psów gończych (ogarowatych) można by raczej po­dzielić na gończe i kierowane przez dojeżdżaczy, służące do polo­wań konno i takie,, które współpracują raczej z pojedynczymi lub nielicznymi myśliwymi piechurami. Podział taki byłby racjonal­ny, gdyż oparty byłby na stylu i rodzaju pracy odmiennej w tych grupach. Natomiast posokowce, wypracowujące dolnym wiatrem trop lub krwawy ślad, stanowią zespół psów raczej nie zwią­zanych pokrewieństwem rasowym, lecz funkcją. Rolę posokowoa z pożytkiem mogą spełniać (i spełniają) zarówno teriery jak i jam­niki, a także każdy pies dowolnej rasy mający dobry węch i pasję do tropienia, a więc przede wszystkim wszystkie psy z 1 i 2 gru­py, które zostały odpowiednio przeszkolone. (Tu przypominam, że psów, które mają służyć na serio do pracy śledczej na ludzkim śladzie, nie należy używać do pracy na śladzie zwierzyny). Po tej Główną zasługę w powstaniu federacji miało królewskie towarzystwo łowieckie św. Huberta w Belgii. W Belgii też mieści się stała siedziba fede­racji, co dodatkowo tłumaczy, iż dawne tradycje żywe są jeszcze w tej re­zydencji. dygresji wracam do podziału narzucanego uchwałą FCI, z którą trzeba się pogodzić, chociażby dla przystosowania naszych wystaw i katalogów do układu międzynarodowego.